Archive for October 2010

Moda zawsze polega na jednym i tym samym. Mianowicie na założeniu, że modne jest nie tylko to, co proponują wielcy projektanci, ale również, a może przede wszystkim to, co nosi z upodobaniem większość. Ostatnio bardzo ciekawą obserwację (prowadzone przez doświadczoną klinikę, którą znajdziemy pod hasłem psycholog warszawa) dotyczącą mody można prowadzić obserwując dzieci w wieku końca szkoły podstawowej, a nawet gimnazjów. Mianowicie ich moda nie jest już tak jak to było kiedyś podyktowana tym, co noszą ich idole z kolorowych czasopism. Obecnie modę dla dzieci kreują bajki oraz seriale. Większość bowiem dziewczynek chce mieć plecak bądź torbę z kotkiem z pewnej kreskówki lub takie koszulki spodnie i pasek, jak gwiazda pewnego serialu dla nastolatków. Tak, modę dziecięcą kreują postaci z ekranu. Jeśli chodzi o chłopców, to tutaj całą konkurencję biją na łeb wszelkiego rodzaju gazety z „Człowiekiem-Pająkiem”. Pozostaje pytanie jakiego bohatera wybiorą sobie rodzice, żeby też być modnymi

Fryzjerzy co prawda z tego powodu jakoś nadmiernie nie narzekają, bo nadal mają zarobek, natomiast nie da się ukryć, że większość panów niejako nie daje im szansy do bycia kreatywnymi. I o czym tutaj mowa? A no o panującym już od dobrych kilku lat w naszym kraju przekonaniu, że najlepsza dla zdecydowanej większości panów jest tak zwana fryzura „na jeża”- czyli obcięcie włosów na długość kilku milimetrów. Nie da się ukryć. Widać to wszędzie. Większość mężczyzn stale od kilku lat obcina się tak samo i wcale nie jest to dla nich powód do jakiejś rozpaczy, że ciągle tak samo i że inni też tak mają. Nasze, kochane panie już dawno by płakały- mężczyźni tyn czasem trwają wiernie przy swoim i jak twierdzą, nie chcą nic zmieniać, bo tak jest ładnie i wygodnie. Wygodnie. U panów chyba właśnie wygoda liczy się ponad wyróżnianie się wyglądem z tłumów. Dawniej taka fryzura była oznaką tego, że kogoś „wzięli w kamasze”. Obecnie nie kojarzy się ona z wojskiem, a po prostu z płcią męską.

Co prawda w chwili kiedy piszę ten tekst czas pierwszych komunii świętych jest już dawno za nami wszystkimi. Może to jednak i lepiej, bo przynajmniej można było się temu wszystkiemu dokładnie przyjrzeć i teraz na spokojnie, z perspektywy czasu dokładnie opisać. Niezbędna tu będzie jednak pewna refleksja i podróż kilka lat wstecz. Gdy autor tego tekstu stremowany, napełniony duchem i wiarą szedł do pierwszej komunii wszystkie dzieci wyglądały jednakowo. Każdy (zarówno chłopcy jak i dziewczęta) miał jednakowe stroje – tak zwane alby. Czasami zdarzyło się, że jakiś chłopiec zamiast wspomnianego ubioru miał białą marynareczkę, białe spodnie i buty, ale wciąż była to przede wszystkim skromność i jakaś pokora – wszak komunia winna być świętem ducha. Obecnie jednak jest zupełnie inaczej. Przygotowywania (szczególnie dziewczynek) do komunii przypominają bardziej przygotowania do ślubu. Manicure, wizyta u fryzjera, żeby fryzura była najpiękniejsza, no i suknie. Już nie zwykłe, proste, skromne, lecz pełne przepychu z falbanami, marszczeniami i innymi przecież niepotrzebnymi dodatkami. Potem, gdy patrzy się na pamiątkowe zdjęcie ma się wrażenie, że to zbiorowy ślub nieletnich, a nie komunia. Więc w końcu co? Komunia czy ślub?

Cóż, mamy już listopad więc wielkimi krokami, nieuchronnie zbliża się do nas czas karnawału. Czas, który od lata uważany jest przez wszystkich właścicieli sklepów odzieżowych, stylistów, kosmetyczki oraz fryzjerów za ten, w którym dochody danej firmy idą nawet o kilkadziesiąt procent w górę, a wszystko to, głównie ze względu na kobiety. Od lat wiadomo, iż każda kobieta na wszelkiego rodzaju karnawałowe zabawy, przyjęcia bankiety, a już na pewno na noc sylwestrową musi być przygotowana szałowo! Nie wystarczy przecież sama zmiana fryzury, która (nawiasem mówiąc) i tak musi być jedyna i niepowtarzalna. Paniom nie wystarczy również nowa i z pewnością droga kreacja. Nie! Do tego wszystkiego przecież trzeba koniecznie dokupić pasujące buty, torebkę, dobrze też byłoby pokazać się w nowej biżuterii. Na tym i tak się jednak nie kończy w wielu przypadkach. Jeśli bowiem fryzura i ubiór są załatwione, to dodatkowo, a właściwie przymusowo kobieta musi się wybrać do kosmetyczki na oczyszczanie cery, „zrobienie” paznokci, a nawet makijażu czy na zabiegi regeneracyjne do sauny. Wszystko to powoduje, że czas zabawy i radości dla pań, często staje się czasem płaczu i lamentu dla panów, gdy spojrzą do portfela.

Wśród sportów wpływających dobrze na zdrowie ostatnimi czasy trumfy święci nordic walking. Autor tekstu całkowicie tego fenomenu nie może zrozumieć, bo to w końcu przecież tylko jakby dwa kijki od nart. Nie mniej, jako rzetelny sprawozdawca tego, co na zdrowie wpływa o nordic walkingu kilka słów skreślić muszę. W aspekty techniczne nie będę się wdawał, bo i specjalista nie jestem. Skupie się jednak na czymś, co w tym całym, kijkowym szaleństwie mnie cieszy. Jest to mianowicie fakt, że nordic walking w dużej części uprawiają osoby w wieku od 40 do 70 lat. Ten fakt cieszy, ponieważ przez długie lata w naszym kraju panował przesąd, że tacy ludzie za sport czy aktywność wszelkiego typu nie powinni się brać, bo to grozi zawałem. A tu, nagle… dwa kijki i proszę! I da się i jest przyjemnie, miło i fajnie. Nordic walking zyskał popularność nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Należy więc odnotować fakt, iż jest to jeden z niewielu przykładów, kiedy bez opóźnienia wchodzimy w jakiś światowy trend. Co również cieszy.

Znane przysłowie mówi: jednemu Kaśka, drugiemu Maryśka, a trzeciemu Baśka. I nie chodzi tu o jej przymioty, o których kiedyś śpiewał w swoim przeboju jeden z polskich zespołów. Chodzi o to, że rożnym osobom, podobają się różne atrybuty fizyczności, wszak gust każdy ma inny. Właśnie ze względu na to nie istnieje nic takiego jak ogólny kanon piękna, do zdefiniowania którego najpierw dążyli starożytni filozofowie, a obecnie to samo próbują czynić media. Powtarzam z całą mocą: NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK OGÓLNY KANON PIĘKNA. Nie ma czegoś, co każdy z nas uznałby za piękne w stopniu takim samym jak cała reszta. Jest to po prostu utopia. Utopia tym smutniejsza, że większość pań, a także część mężczyzn z uporem godnym lepszej sprawy dąży właśnie do tego nieosiągalnego ideału za wszelką cenę, co rusz odwiedzając kolejny salon kosmetyczny poznań. Nawet kosztem własnej rodziny bądź zdrowia.

Przez ostatnie kilka lat bardzo modne i w mniemaniu autora wielokrotnie nadużywane i nad interpretowane, stało się stwierdzenie, że nie zatrudnienie danej osoby ze względu na jej urodę, to dyskryminacja. W wielu przypadkach na pewno tak jest. Nie oszukujmy się jednak. Do wykonywania pewnych zawodów uroda, wdzięk pań lub panów jest niezbędna. Przecież nikt na stanowisko hostessy prezentującej nowe auta nie zatrudni brzydkiej pani po pięćdziesiątce, bo będzie to się kłóciło z atrakcyjnym i nowoczesnym charakterem samochodu oraz (co może ważniejsze) nie przykuje uwagi potencjalnych klientów. Podobnie jest z recepcjonistkami np. W hotelach. Jeśli bowiem wchodzimy do hotelu, a za biurkiem recepcjonistki siedzi pani, po której widać, że jest zmęczona życiem i pracą, to przechodzi nam chęć na nocleg. Naprawdę, kiedy chodzi o dyskryminacje, należy bezapelacyjnie oddać ludziom sprawiedliwość. Nie powinno się jednak słowem „dyskryminacja” szafować we wszystkich przypadkach, bo to nic innego, jak popadanie w niezdrową skrajność.

Oglądając telewizję można odnieść kompletnie złudne, mylące i nieprawdziwe wrażenie, że to kobiety cierpią na wszelkiego rodzaju wstydliwe dolegliwości. Według reklam przecież to panie tylko i wyłącznie cierpią na zaparcia, wzdęcia, migrenowe bóle głowy czy zrogowacenie naskórka na piętach i głownie ich problemami zajmuje się psycholog wrocław. Jakby tego było mało, tylko i wyłącznie płeć piękna (według reklam) się starzeje i prócz jednego prezentera tylko panie cierpią z powodu łupieżu. Istna paranoja! Aż nie dziwi fakt, ze przy takim telewizyjnym zalewie o niedoskonałościach kobiety, aż same się garną do tego, żeby być jeszcze piękniejsze. Nie od dziś bowiem wiadomo, że kłamstwo powtórzone kilkakrotnie, z czasem staje się prawdą, a co dopiero jeśli kłamstwo powtarza się kilka razy dziennie w różnych mediach? Zgroza! Dlatego też z tego miejsca autor tego tekstu apeluje: spokojnie drogie panie, nie tylko Wy macie całą masę chorób! Nie tylko Wy się starzejecie! Przestańcie słuchać tych bzdur, bo po pierwsze: najpiękniejsze jesteście nieumalowane rano, a po drugie: prawdziwe piękno tkwi w środku każdego z nas.

Wszechobecny ostatnio we wszystkich mediach: prasie, telewizji, internecie kult piękna doprowadził do sytuacji, w której panie, które swoją figurą bądź wyglądem odbiegają choć trochę od hollywoodzkich standardów popadają w kompleksy i przechodzą na diety. Na diety cudowne, błyskawiczne, szybkie, skuteczne, ale niekiedy również wyniszczające, a wręcz rujnujące zdrowie. Należy bowiem pamiętać, że dieta taka jak np. dieta dr Budwig nie zawsze jest zmianą przynosząca lepsze samopoczucie czy wygląd. Wszystkie fenomenalne sposoby na redukcję wagi w tydzień przedstawiane w gazetach, a prowadzone bez nadzoru specjalisty, okazać się mogą tragiczne w skutkach. Skąd bowiem zwykły człowiek (nieważne już czy kobieta czy mężczyzna) posiadać ma wiedzę czy dana dieta jest najodpowiedniejsza właśnie dla niego? Przeczyta w gazecie i stosuje. Gazety jednak nie znają jednak meandrów historii zdrowotnych wszystkich swoich czytelników i mogą używać pewnych uogólnień, a jak wiadomo odchudzanie to sprawa bardzo indywidualna, a takim uogólnienia nie służą. Dlatego zanim ktokolwiek „rzuci się” w wir zrzucania kalorii, niech przedtem skonsultuje się ze specjalistą w tej materii.

Wśród różnych metod gwarantujących dobrą figurę, muskulaturę oraz kondycję fizyczną i zdrowie ogólnie, jest jedna, która wyprzeda w rankingach stosowalności inne metody. Mowa tu oczywiście o bieganiu, a dokładniej rzecz ujmując o joggingu. Tak. Jak się okazuje, bardziej niż dźwigać ciężary na siłowni, rozciągać się w domu czy biegać, ale na bieżni, wolimy pobiegać w dresie na świeżym powietrzu. Dlaczego jednak wolimy biegać na dworze niż na bieżni? Powodów jest kilka. Po pierwsze bieganie na bieżni jeszcze szybciej nudzi niż męczy. Cały czas ten sam widok i nic się nie dzieje. Gdy natomiast biegamy na dworze, możemy w trakcie owej przebieżki obserwować sobie jak toczy się życie w naszym mieście, czy w naszej dzielnicy. Tu ktoś, rozmawia, tam jedzie, a po drugiej stronie ktoś miał stłuczkę- brak nudy. Po drugie jogging coraz częściej jest metoda na poznanie nowych ludzi, bo może okazać się, że sąsiadka czy sąsiad też biegają, a razem jest raźniej niż samemu. Po trzecie w końcu jogging jest tańszy niż siłownia, bo praktycznie każdy z nas ma jakieś sportowe buty i dres w domu. Reasumując, świeże powietrze i ćwiczenia, to najlepsze połączenie dla tych, którzy dbają o kondycję fizyczną.