Facebookowe wpisy na temat torebek, satyryczne obrazki, rozdawanie ulotek i różowych wstążek, specjalna strona internetowa – nie ważne jaka jest forma akcji, liczy się cel. A we wszystkich działaniach, które wymieniłem na początku chodzi o zwrócenie uwagi na bardzo poważny problem, który dotyka co 16 kobietę w Polsce, czyli rak piersi. Niestety od pewnego czasu zachorowalność na ten typ nowotworu zwiększa się, szczególnie szybko w krajach wysoko rozwiniętych i rozwijających się. U nas ten odsetek i tak póki co można określić jako średni – w krajach takich jak USA problem ten jest jeszcze poważniejszy. Główne przyczyny takiego stanu rzeczy to wzrost liczby zagrożeń wynikających z uprzemysłowienia w danym kraju, wydłużenie średniego wieku życia kobiet oraz tryb życia kolidujący z prawidłową gospodarką hormonalną. Niestety, należy do tej listy dodać jeszcze jeden, niechlubny punkt. Spora grupa kobiet dowiaduje się o zagrożeniu, gdy jest już zbyt późno, a to dlatego, że za wszelką cenę odkładają profilaktyczne badania kontrolne nawet te wykonywane przez aparaty usg. Wychodzą z założenia, że jeśli czegoś się nie wykryje, to tego nie ma, jak już się raz trafi na szpitalne łóżko, to na pewno lekarze czegoś się doszukają. Skutek takiego podejścia jest taki, że nowotwór zostaje wykryty w późnym stadium, gdy rokowania na jego skuteczne wyleczenie znacznie maleją.