Przez ostatnie kilka lat bardzo modne i w mniemaniu autora wielokrotnie nadużywane i nad interpretowane, stało się stwierdzenie, że nie zatrudnienie danej osoby ze względu na jej urodę, to dyskryminacja. W wielu przypadkach na pewno tak jest. Nie oszukujmy się jednak. Do wykonywania pewnych zawodów uroda, wdzięk pań lub panów jest niezbędna. Przecież nikt na stanowisko hostessy prezentującej nowe auta nie zatrudni brzydkiej pani po pięćdziesiątce, bo będzie to się kłóciło z atrakcyjnym i nowoczesnym charakterem samochodu oraz (co może ważniejsze) nie przykuje uwagi potencjalnych klientów. Podobnie jest z recepcjonistkami np. W hotelach. Jeśli bowiem wchodzimy do hotelu, a za biurkiem recepcjonistki siedzi pani, po której widać, że jest zmęczona życiem i pracą, to przechodzi nam chęć na nocleg. Naprawdę, kiedy chodzi o dyskryminacje, należy bezapelacyjnie oddać ludziom sprawiedliwość. Nie powinno się jednak słowem „dyskryminacja” szafować we wszystkich przypadkach, bo to nic innego, jak popadanie w niezdrową skrajność.