Fryzjerzy co prawda z tego powodu jakoś nadmiernie nie narzekają, bo nadal mają zarobek, natomiast nie da się ukryć, że większość panów niejako nie daje im szansy do bycia kreatywnymi. I o czym tutaj mowa? A no o panującym już od dobrych kilku lat w naszym kraju przekonaniu, że najlepsza dla zdecydowanej większości panów jest tak zwana fryzura „na jeża”- czyli obcięcie włosów na długość kilku milimetrów. Nie da się ukryć. Widać to wszędzie. Większość mężczyzn stale od kilku lat obcina się tak samo i wcale nie jest to dla nich powód do jakiejś rozpaczy, że ciągle tak samo i że inni też tak mają. Nasze, kochane panie już dawno by płakały- mężczyźni tyn czasem trwają wiernie przy swoim i jak twierdzą, nie chcą nic zmieniać, bo tak jest ładnie i wygodnie. Wygodnie. U panów chyba właśnie wygoda liczy się ponad wyróżnianie się wyglądem z tłumów. Dawniej taka fryzura była oznaką tego, że kogoś „wzięli w kamasze”. Obecnie nie kojarzy się ona z wojskiem, a po prostu z płcią męską.